Jeżeli spróbowaliście już zrobić kiełbasę wg. prastarej receptury i udało się to znaczy, że jesteście   już gotowi na bardziej wykwintne dania. Spróbujcie sobie teraz wyobrazić stół zastawiony pięknie pokrojoną szynką boczkiem czy baleronem domowej produkcji. J te cudowne zapachy rozchodzące się po całym domu. Czy to aby tylko marzenie? Nie! Dlaczego nie mamy rozkoszować się tym na prawdę? Zrobienie dobrej szynki czy boczku jest równie proste jak zrobienie pysznej kiełbaski. Trzeba tylko troszkę odwagi , żeby spróbować , a Sami przekonacie się jaka to frajda. Ja zaczynam od wyboru mięsa na wyroby. Kupuję dwie całe szynki wieprzowe tylne, tak do 5-6 kg jedna ( większych nie polecam bo mogą być ze starszych tuczników ) , dwa całe boczki bez żeberek,tak ze 4 kg karkówki i z 1 kg udźca wołowego. Zapytacie po co tyle? Otóż nie bardzo opłaca się wędzić tylko samą szynkę,więc ja robię to tak. Z szynek wykrawam lepsze mięso na szyneczki , pozostałe wykorzystuję do zrobienia kiełbasy (patrz przepis na ” kiełbasę swojską ” ) . Tak samo robię z boczkiem i karkówką , a udziec wołowy jak się sami domyślacie idzie też do kiełbasy. I tak za jednym zamachem mam dwie , trzy szyneczki , boczek oraz baleronik z karkówki. Zaznaczam , że z karkówki też wycinam jeden ładniejszy kawałek , a resztę przeznaczam na kiełbaski . Tak podzielone mięso trzeba teraz zamarynować. To przeznaczone na kiełbasę robimy wg już znanego przepisu ( ” kiełbasa swojska” ) , a resztę marynujemy. Do zalewy potrzebujemy : około 2 litrów wody , około 1/2 szklanki peklosoli, 5 listków laurowych , 5 ząbków czosnku , 10 ziarenek ziela angielskiego , 5 ziarenek jałowca , 2 łyżki cukru , 10g pieprzu ziołowego. Do wody wsypujemy listki laurowe , ziele angielskie , jałowiec i zagotowujemy. Następnie zdejmujemy z ognia i rozpuszczamy sól peklową . Sprawdzamy , czy zalewa jest dostatecznie słona wkładając do niej całe, surowe jajko. Jeżeli jajko unosi się swobodnie to znaczy, że zalewa jest dobra, jeżeli jajko tonie to należy dosypać soli. Wyjmujemy jajko i dosypujemy resztę przypraw. Czosnek kroimy w plasterki i również dodajemy do zalewy. Teraz mięso nakłuwamy widelcem i układamy w większym kamionkowym , lub emaliowanym naczyniu. Zalewamy marynatą i przyciskamy czymś ciężkim ( ja wkładam talerz odwrócony do góry dnem i na niego stawiam butelkę pięciolitrową napełnioną wodą ) .Naczynie stawiamy w chłodnym miejscu i codziennie przekładamy mięso. Po tygodniu wyjmujemy mięso na jakieś sito żeby obciekło po czym przystępujemy do wiązania. Zamiast wiązać możemy kupić gotową siatkę do wiązania szynek i w nią wcisnąć nasze wyroby. Boczek nie wiążemy tylko przekłuwamy hakiem i jest już gotowy do wędzenia. Tak przygotowane mięso umieszczamy w wędzarni i zaczynamy wędzić. Postępujemy podobnie  jak przy wędzeniu kiełbasy tylko po obeschnięciu mięsa zwiększamy na chwilę temperaturę tak około 15 minut a później już wędzimy normalnie jak kiełbasę około 4 godzin. Ja pod koniec wędzenia dokładam do paleniska trochę drewna z jałowca, ale jeżeli ktoś nie lubi tego zapachu to proszę zakończyć wędzenie normalnie. Tak otrzymaliśmy wyroby wędzone, które już w tej postaci możemy spożywać, ale możemy je również po uwędzeniu sparzyć, żeby jeszcze dodać im walorów smakowych. Jak parzymy szynki powiem za chwilę, a teraz popróbujcie wędzonek. ŻYCZĘ SMACZNEGO!!!